Gdy tylko weszłam na piętro zobaczyłam jej drobną sylwetkę. Siedziała na końcu korytarza, w okiennym wykuszu. Sama. W pustym w tej feryjnej porze roku internacie. Jej mała postać ocinała się czernią od rozsłonecznionego okna. Przez chwilkę obserwowałam ją z oddali, w jasnych dłoniach trzymała książkę, grzywka zasłaniała jej oczy. Tak dawno jej nie widziałam, tyle tygodni! A jest jedyną moją rodziną, wszystkim co mam. Za każdym razem jest inna, dorośleje, zmienia się, walczy ze swoimi smutkami i tęsknotami a ja nie mogę być codziennym świadkiem tych zmian. Ta szkoła, to miejsce jest najbezpieczniejszym schronieniem dla niej, choć ona o tym nie wie. Była zła na mnie za odesłanie jej tutaj, za umieszczenie jej - tej niezwykłej dziewczynki w starej jak świat szkole, w domu bractwa Luxmoore wśród zwykłych dziewczynek w jednakowych mundurkach.
Nie mogę stworzyć jej domu, na jaki zasługuje, nigdy nie wiem, gdzie obudzę się następnego dnia, w jakim mieście, w jakim kraju, jaki będę miała widok z okna, jakie zadanie, jaką misję. Jaki dług jeszcze do spłacenia.
Podeszłam bliżej, słońce grało w jej ciemnych, lśniących włosach, podniosła głowę i spojrzała na mnie zza czarnej grzywki, jej oczy uśmiechnęły się. Zeskoczyła z parapetu i nic nie mówiąc przytuliłam ją wdychając jej dziecięcy jeszcze zapach.
- Witaj kochanie - szepnęłam.
Nie powiedziała nic, wtulała głowę w moje ramiona, piąstki zacisnęła wokół moich ramion.
- Obłędnie się za tobą stęskniłam. Przyjechałam na kilka dni, spędzimy je razem tutaj, chcesz? Pospacerujemy, porozmawiamy, zwiedzimy razem Kent. Zrobimy sobie takie własne mini-ferie, zgoda? Saoirse? Czemu nic nie mówisz? Wszystko w porządku?
Podniosła głowę, spojrzała mi prosto w oczy i głośno powiedziała:
-Nie zostawiaj już mnie nigdy więcej na tak długo. Słyszysz? Nigdy więcej. - Jej brązowe oczy patrzyły na mnie uważnie. - I nie obiecuj, że nie będziesz. Po prostu tego nie rób.
- Dobrze - odpowiedziałam głaszcząc ją po głowie - Nie będę. Teraz zostanę kilka dni, pobędziemy razem. Potem muszę jechać do pracy. A gdy skończy się rok szkolny to coś wymyślimy.
- Nie zostawiaj już mnie na tak długo - powtórzyła głośno.
- Nie zostawię - powiedziałam patrząc na moją małą siostrę - Nie zostawię... Na co masz teraz ochotę? Jest takie piękne słońce, może pójdziemy się przejść? Załóż coś na siebie, a ja w tym czasie przywitam się z waszą opiekunką, spotkamy się na dole.
Skinęła głową i pobiegła do swojego pokoju. Zeszłam na dół, zapukałam w masywne, dębowe drzi prowadzące do prywatnych kwater profesorów, uchyliły się z delikatnym skrzypnięciem.
- Wejdź, Kat, czekałam na Ciebie... - powiedziała Catherine zdejmując okulary w szylkretowej oprawie.
Po kilku minutach opuściłam jej zaciemniony pokój pełen książek i starych map.
Przy wejściu na dole czekała już na mnie Saoirse gotowa do przedwiosennego spaceru.
Nie mogę stworzyć jej domu, na jaki zasługuje, nigdy nie wiem, gdzie obudzę się następnego dnia, w jakim mieście, w jakim kraju, jaki będę miała widok z okna, jakie zadanie, jaką misję. Jaki dług jeszcze do spłacenia.
Podeszłam bliżej, słońce grało w jej ciemnych, lśniących włosach, podniosła głowę i spojrzała na mnie zza czarnej grzywki, jej oczy uśmiechnęły się. Zeskoczyła z parapetu i nic nie mówiąc przytuliłam ją wdychając jej dziecięcy jeszcze zapach.
- Witaj kochanie - szepnęłam.
Nie powiedziała nic, wtulała głowę w moje ramiona, piąstki zacisnęła wokół moich ramion.
- Obłędnie się za tobą stęskniłam. Przyjechałam na kilka dni, spędzimy je razem tutaj, chcesz? Pospacerujemy, porozmawiamy, zwiedzimy razem Kent. Zrobimy sobie takie własne mini-ferie, zgoda? Saoirse? Czemu nic nie mówisz? Wszystko w porządku?
Podniosła głowę, spojrzała mi prosto w oczy i głośno powiedziała:
-Nie zostawiaj już mnie nigdy więcej na tak długo. Słyszysz? Nigdy więcej. - Jej brązowe oczy patrzyły na mnie uważnie. - I nie obiecuj, że nie będziesz. Po prostu tego nie rób.
- Dobrze - odpowiedziałam głaszcząc ją po głowie - Nie będę. Teraz zostanę kilka dni, pobędziemy razem. Potem muszę jechać do pracy. A gdy skończy się rok szkolny to coś wymyślimy.
- Nie zostawiaj już mnie na tak długo - powtórzyła głośno.
- Nie zostawię - powiedziałam patrząc na moją małą siostrę - Nie zostawię... Na co masz teraz ochotę? Jest takie piękne słońce, może pójdziemy się przejść? Załóż coś na siebie, a ja w tym czasie przywitam się z waszą opiekunką, spotkamy się na dole.
Skinęła głową i pobiegła do swojego pokoju. Zeszłam na dół, zapukałam w masywne, dębowe drzi prowadzące do prywatnych kwater profesorów, uchyliły się z delikatnym skrzypnięciem.
- Wejdź, Kat, czekałam na Ciebie... - powiedziała Catherine zdejmując okulary w szylkretowej oprawie.
Po kilku minutach opuściłam jej zaciemniony pokój pełen książek i starych map.
Przy wejściu na dole czekała już na mnie Saoirse gotowa do przedwiosennego spaceru.


-
nerwicaaa:
-
Hawana:
-
Lama ;3:
Pokaż wszystkie (3) ›